Rada Miejska Lizbony(CML) zatwierdziła 14 stycznia zakaz sprzedaży napojów alkoholowych do spożycia poza miastem, od godziny 23:00 w niedziele do czwartków, w celu zwalczania hałasu i ochrony prawa do odpoczynku.
Środek ten ma zastosowanie do placówek prowadzących sprzedaż publiczną i świadczących usługi w gminie Lizbona, takich jak restauracje, kawiarnie, herbaciarnie, cukiernie, bary, kluby nocne, domy fado, sale koncertowe, teatry, kina, kasyna, hotele, stacje benzynowe i sklepy ogólnospożywcze.
W dzisiejszym oświadczeniu dla agencji informacyjnej Lusa, Ana Jacinto powiedziała, że stowarzyszenie jest zaniepokojone tymi "ogólnymi i zaporowymi środkami".
"W rzeczywistości chodzi o ograniczanie i karanie podmiotów gospodarczych w zakresie sprzedaży napojów na wynos w określonych godzinach. Jesteśmy zaniepokojeni tymi środkami, ponieważ rzeczywistość nie jest taka sama, a często odpowiedzialność nie dotyczy nawet zakładu. Jeśli lokal nie sprzedaje napojów, konsument prawdopodobnie będzie chciał kupić napoje w innym miejscu lub nawet wcześniej i kontynuować picie w dowolnym miejscu i czasie" - podkreśliła.
Ana Jacinto powiedziała, że rozumie potrzebę spokoju na zewnątrz i fakt, że niektóre zjawiska muszą być kontrolowane.
"Rozumiemy potrzebę równowagi, która musi być zachowana, ale zwykle to sektor prywatny musi być karany środkami, które ostatecznie nie przynoszą oczekiwanych rezultatów" - powiedziała.
Sekretarz generalna AHRESP powiedziała również, że jest zaniepokojona inwestycjami przedsiębiorców, które obecnie borykają się z bardzo poważnymi problemami z powodu niekorzystnej sytuacji.
"Koszty są bardzo wysokie, a środek ten prowadzi do ograniczeń sprzedaży, które nas martwią, wiedząc, że w niektórych miejscach może to przynieść efekt, ale jesteśmy przekonani, że problem spokoju w niektórych obszarach nie zostanie rozwiązany za pomocą tego restrykcyjnego środka". "Firmy i właściciele firm w tym sektorze są karani" - podkreśliła.
Ana Jacinto powiedziała również, że nie rozumie, w jaki sposób środek ten jest przekrojowy dla całego miasta Lizbona.
"Rozumiemy te kwestie zagwarantowania spokoju, porządku i bezpieczeństwa. Doskonale, jesteśmy partnerami, leży to również w naszym interesie, ale jest jeszcze jeden wspólny interes. Środki muszą być zawsze proporcjonalne i wyważone" - uznała.
Zdaniem Any Jacinto są części miasta, w których może to pomóc w rozwiązaniu problemu, ale inne części nie mają tego problemu; dlatego uogólniony środek jest "nadmierny".
"Należało bardziej dogłębnie ocenić ten środek, nawet w oparciu o konkretne fakty, które nie istnieją. Działania muszą być podejmowane w oparciu o fakty, liczby, rzeczywistość i informacje. Wszystkie decyzje muszą być podejmowane w oparciu o informacje". "Nie wiemy, jakie konkretne informacje doprowadziły do podjęcia tych środków" - podsumował.
Agencja prasowa Lusa skontaktowała się również z dyrektorem generalnym Lizbońskiego Stowarzyszenia Turystycznego, António Vale, który w pisemnej odpowiedzi uznał to za mądrą decyzję w zakresie polityki miejskiej.
"Ograniczenie godzin sprzedaży napojów na ulicy nie powinno być postrzegane jako środek moralistyczny, antyekonomiczny lub antyturystyczny. Jest to raczej inteligentna decyzja w zakresie polityki miejskiej, zgodna z tym, co już zrozumiały duże europejskie miasta: turystyka, która szanuje miasto, jest również turystyką, która przynosi mu największą wartość" - uznał.
António Vale podkreślił również, że "mniej alkoholu na ulicach nie oznacza mniejszej gospodarki lub mniejszej turystyki. Oznacza lepszą turystykę, większą konkurencyjność i większą autentyczność".






