Nie chodzi tu o brutalną siłę czy wyścig zbrojeń. Chodzi o pragmatyzm. To pomysłowość. To w istocie portugalskie DNA w czystej postaci.

Portugalia nigdy nie była krajem o kolosalnych budżetach wojskowych. Nigdy nie konkurowała z wielkimi mocarstwami pod względem skali inwestycji. Ale historycznie zawsze wiedziano, jak zrekompensować to ograniczenie kreatywnością, wizją i zdolnością adaptacji. Kiedy nie możemy nadążyć za innymi w wydatkach, tworzymy rozwiązania, które zmieniają zasady gry. Tak było na morzu wieki temu. Teraz też tak jest.

D. João II nie próbuje naśladować dużych lotniskowców. Nie musi tego robić. Podczas gdy tradycyjny lotniskowiec kosztuje miliardy i wymaga gigantycznych struktur, ten statek stawia na modułowość, elastyczność i technologię bezzałogową. Misje można zmienić w ciągu kilku dni. Może obsługiwać drony powietrzne, nawodne i podwodne. Może wspierać naukę, nadzór morski, poszukiwania i ratownictwo, monitorowanie środowiska lub reagowanie kryzysowe. Wszystko to za ułamek kosztów i ludzkiego ryzyka.

To jest strategiczna innowacja. To nie jest improwizacja. To myślenie systemowe.

W kraju z jedną z największych wyłącznych stref ekonomicznych w Europie, z ogromną odpowiedzialnością na Atlantyku i z coraz bardziej narażoną podwodną infrastrukturą krytyczną, takie podejście ma sens. Zamiast próbować robić wszystko, Portugalia decyduje się robić dobrze to, co najważniejsze. Obserwacja, nadzór, znajomość morza, szybkie reagowanie i zdolność do działania w wielu scenariuszach.

Jest jeszcze jedna kwestia, która wydaje mi się szczególnie istotna. Ten projekt nie zamyka drzwi. Wręcz przeciwnie. Nie został opatentowany, już przyciąga zainteresowanie innych europejskich marynarek wojennych i został zaprojektowany z otwartą architekturą, przygotowaną do integracji nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji. Ujawnia to coś rzadkiego: zaufanie do pomysłu i świadomość, że wartość tkwi w wykonaniu, a nie w tajemnicy.

Wysiłki mające na celu integrację krajowego przemysłu również nie są bez znaczenia. Za każdym razem, gdy portugalskie firmy opracowują możliwe systemy bezzałogowe. Tworzy to łańcuch wartości, wiedzę, wykwalifikowane zatrudnienie i ekosystem technologiczny, który wykracza daleko poza obronność. Robotyka podwodna, czujniki, bezpieczna komunikacja i przetwarzanie danych. Wszystko to ma zastosowania cywilne, naukowe i gospodarcze.

Zasadniczo D. João II symbolizuje sposób bycia. Nie jesteśmy najwięksi. Nie jesteśmy najbogatsi. Ale potrafimy myśleć inaczej. Przewidywać trendy. Projektować rozwiązania dostosowane do naszej skali i naszych potrzeb.

Byłoby dobrze, gdybyśmy mogli dzielić się większą liczbą takich przykładów. Nie tylko w dziedzinie obronności, ale w wielu innych obszarach, w których Portugalia może zyskać globalne znaczenie nie siłą, ale inteligencją. Ponieważ w świecie, do którego wkroczyliśmy, ci, którzy myślą lepiej i działają pragmatycznie, mogą doskonale dopasować się do różnic, które początkowo wydawały się nie do pokonania.