Kiedy sprzedawca z Cleveland zadzwonił, aby złożyć skargę, przedstawiciel aukcji w zasadzie wzruszył ramionami przez telefon.

Zdarza się to częściej, niż ktokolwiek chce przyznać. Amerykańskie aukcje hurtowe sprzedały w ubiegłym roku około 9,4 miliona sztuk pojazdów, a cała operacja zależy od tego, czy metal przepływa przez budynek tak szybko, jak to fizycznie możliwe. Menedżerowie flot w wypożyczalniach muszą szybko pozbywać się samochodów, gdy krzywa amortyzacji zaczyna boleć. Dealerzy franczyzowi handlują pojazdami, których nie mogą sprzedać i których potrzebują na wczoraj. Małe niezależne parki polują na zapasy, które mogą podnieść o kilka tysięcy dolarów. Aukcje znajdują się pośrodku, sprawiając, że wszystko to się dzieje. Jakaś zniszczona Camry zostaje rozładowana z transportera w pierwszy poniedziałek, podczas gdy faceci w kamizelkach odblaskowych kierują ruchem na pasach postojowych. Być może stoi do wtorku, jeśli papierkowa robota opóźni się przy przyjęciu. Tego popołudnia jakiś licytator już przebija się przez oferty, podczas gdy dealerzy naciskają przyciski na swoich urządzeniach przenośnych. Zwycięzca składa podpis. W środę inna ciężarówka przewozi go na działkę w innym stanie. Mijają siedemdziesiąt dwie godziny, a przedmiot należy do kogoś nowego, potem jeszcze kogoś innego i nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, co stało się z nim wcześniej.

Operatorzy aukcji mają wyjaśnienia, dlaczego pomijają etap weryfikacji. Zapytaj rzecznika konsumentów, a otrzymasz jedno z tych wyjaśnień. Zapytaj dyrektora aukcji, a usłyszysz coś zupełnie innego.

Sporządzenie odpowiedniego raportu historii kosztuje od 15 do 40 dolarów, w zależności od tego, z jakiej usługi korzystasz i ile danych chcesz pobrać. Osiemset samochodów we wtorek oznacza potencjalnie 32000 dolarów opłat weryfikacyjnych, ale szczerze mówiąc, faktura ma mniejsze znaczenie dla kierownictwa aukcji niż zegar. Czas zabija ich model biznesowy. Każdy samochód czekający na sprawdzenie w bazie danych to samochód, który nie przejeżdża przez blok, generując opłaty. Ustawodawcy w Teksasie i Georgii, a także w kilku innych stanach, zaproponowali w ciągu ostatnich kilku lat obowiązkowe kontrole historii na aukcjach hurtowych. Lobbyści branży aukcyjnej pojawiali się na każdym przesłuchaniu, ostrzegając, że takie przepisy zdusiłyby rynek samochodów używanych i podniosłyby ceny dla konsumentów.

Licencjonowani dealerzy wypełniają pasy licytacji na tych aukcjach, a nie rodziny szukające niezawodnego samochodu do dojazdów do pracy lub rodzice kupujący pierwszy samochód dla swojego dziecka. Dyrektorzy aukcji podnoszą tę kwestię za każdym razem, gdy krytycy kwestionują ich praktyki. Ktoś, kto posiada licencję dealera, powinien znać branżę na tyle dobrze, by się przed nią zabezpieczyć. Kupujący, którzy pracują hurtowo od dziesięcioleci, rzekomo wychwytują uszkodzenia spowodowane powodzią, odrywając dywaniki podłogowe i sprawdzając, czy na wspornikach siedzeń nie ma przewodów wodnych. Faceci z prawdziwym doświadczeniem zauważają, że jeden błotnik został pomalowany w nieco innym odcieniu niż drzwi i wiedzą, że gdzieś w przeszłości doszło do naprawy kolizji. Starzy wyjadacze twierdzą, że odczytują zużycie pedałów hamulca, połysk kierownicy i ściskanie oparć foteli, a także zauważają liczniki kilometrów, które pokazują mniej kilometrów, niż samochód faktycznie przejechał. Domy aukcyjne opisują siebie jako miejsca spotkań ludzi, którzy rozumieją ryzyko i uwzględniają je w swoich ofertach. Przed sprzedażą rozpowszechniane są raporty o stanie pojazdu. Polisy arbitrażowe obejmują najbardziej rażące problemy. Gwarantowanie tego, co stało się z pojazdem, zanim trafił on na aukcję, wykracza poza to, do czego kierownictwo czuje się zobowiązane.

Obserwowanie tego, co faktycznie robią dealerzy, dość szybko ujawnia dziury w tej ekspertyzie.

Wyniki ankiety opublikowane w 2023 r. wykazały, że około 34 procent niezależnych dealerów przyznaje, że pomija raporty historii przy zakupach aukcyjnych poniżej 12000 dolarów. Tanie samochody oznaczają niskie marże. Kup coś za 7800, wystaw na sprzedaż za 9500, a różnica 1700 dolarów musi pokryć poprawki lakiernicze i prace wykończeniowe, a także wszelkie elementy mechaniczne wymagające uwagi, plus odsetki od planu piętra plus czynsz plus facet, który odbiera telefon. Trzydzieści pięć dolarów na samochód za weryfikację historii zaczyna wyglądać jak pieniądze lepiej wydane gdzie indziej, gdy każdy inny wydatek już tak bardzo uszczupla ten spread. Dealerzy przekonują samych siebie, że wiedzą, czego szukać. Ufają swojemu przeczuciu i temu, co jakiś pracownik aukcji napisał na przedniej szybie ołówkiem.

Kredyty: Klient; Autor: Klient;

Te numery na przedniej szybie powodują prawdziwe problemy dla kupujących, którzy zakładają, że znaczą one więcej niż w rzeczywistości. Inspektorzy aukcyjni sprawdzają przychodzące pojazdy i przydzielają oceny w oparciu o to, czy silnik działa i czy nadwozie wygląda akceptowalnie dla wskazanego wieku i przebiegu. Wynik 3,5 oznacza, że samochód uruchamia się i jeździ, a także ma normalne wgniecenia i zadrapania, których można się spodziewać po liczbie kilometrów podanej przez licznik przebiegu. Ocena 3,5 nie mówi o tym, czy samochód spędził tydzień zanurzony po huraganie w Luizjanie, czy ktoś w przydomowym warsztacie przeszczepił przednią połowę jednego wraku na tylną połowę innego, czy tytuł został wyprany w czterech stanach w celu usunięcia marki salvage, czy też 60000 mil zostało usuniętych z licznika przebiegu w czyimś garażu. Ocena odzwierciedla samochód w jego obecnym stanie. Dealerzy, którzy wczytują się w to bardziej, kończą z problemami, za które zapłacili dobre pieniądze.

Oznaczenie tytułu rejestracyjnego wiąże się z wieloma problemami na aukcji. Oznaczenia Salvage i rebuilt titles są oznaczane, gdy dokumenty wprowadzane do systemu aukcyjnego wyraźnie pokazują te marki. Usługi związane z historią pojazdu, takie jak carVertical, mogą śledzić przemieszczanie się tytułów własności przez granice stanów, a nawet do innych krajów, wyłapując pranie, które ma miejsce, gdy skasowany samochód jest rejestrowany w stanach o minimalnych wymaganiach dotyczących ujawniania informacji, dopóki marka nie zniknie z aktualnego tytułu własności. Urzędnicy na większości aukcji przeglądają dokument tytułu własności, upewniają się, że numer VIN pasuje do deski rozdzielczej i ościeżnicy drzwi, sprawdzają, czy podpisy znajdują się we właściwych miejscach. Czysto wyglądający papier oznacza czystą sprzedaż. Wszelkie zapisy, które mogą istnieć w bazach danych w Michigan, Kalifornii lub Niemczech, nigdy nie są konsultowane.

W 2021 r. regionalny operator aukcyjny z obiektami w Ohio, Indianie i Illinois ogłosił, że będzie wymagał weryfikacji historii każdego pojazdu przekraczającego ich bloki. Strategia różnicowania. Przyciągnij dealerów, którym zależy na właściwym działaniu. Liczba konsygnacji spadła o 18 procent w ciągu następnego półtora roku. Sprzedawcy z wątpliwymi samochodami po prostu kierowali je na konkurencyjne aukcje, które szybciej przetwarzały zapasy i zadawały mniej pytań. Regionalna sieć po cichu porzuciła politykę weryfikacji i wróciła do przenoszenia metalu.

Konsumenci kupujący detalicznie nie mają pojęcia, że cokolwiek z tego się wydarzyło, zanim samochód do nich dotrze. Sedan z zegarem z Teksasu ląduje na jakimś parkingu typu "kup tutaj, zapłać tutaj" w centrum handlowym. Młoda para finansuje go, ponieważ płatność pasuje do ich budżetu, a sprzedawca wydaje się godny zaufania. Jeździli nim przez dwa lata, myśląc, że przejechali 24000 mil samochodem, który teraz ma 111000 mil. W rzeczywistości silnik i skrzynia biegów przeszły 167000 mil zużycia. Podzespoły ulegają awarii wcześniej niż oczekiwano. Para nie może sobie pozwolić na naprawy. Zalegają z płatnościami. Samochód zostaje przejęty. Nikt, kto skorzystał na oszustwie, nie ponosi żadnych konsekwencji, ponieważ ślad transakcji zniknął.

Mozaika egzekwowania prawa w różnych stanach sprawia, że przekierowanie problematycznych pojazdów jest banalnie proste. Nowy Jork w rzeczywistości wymaga od obiektów aukcyjnych sprawdzania odczytów licznika kilometrów w rejestrach DMV przed zakończeniem sprzedaży. Wystarczy przekroczyć granicę New Jersey lub udać się w kierunku Karoliny, a nagle nikt już nie zadaje takich pytań. Michigan wymaga ujawnienia salvage, podczas gdy stan taki jak Alabama nakłada cały ciężar dochodzenia na każdego, kto pojawi się z książeczką czekową. Pojazdy z brzydką historią są przewożone w kierunku jurysdykcji, w której ich sprzedaż jest najłatwiejsza.

Ustawy federalne technicznie sprawiają, że manipulowanie licznikiem kilometrów jest przestępstwem, za które grożą realne kary. Sprzedawcy podpisują formularze pod przysięgą. Grzywny mogą sięgać 100000 dolarów. Wyroki więzienia mogą sięgać nawet trzech lat. Odstraszanie wydaje się jednak minimalne. Dane NHTSA sugerują, że manipulacje dotyczą ponad 450000 samochodów rocznie w całym kraju, wyłudzając około miliarda dolarów z kieszeni ludzi, którzy ufali liczbom, które widzieli. Prokuratorzy federalni prowadzili mniej niż 200 spraw dotyczących liczników przebiegu w 2022 roku. Przepisy na książkach, prawie nigdzie nie są egzekwowane.

Same domy aukcyjne rzadko ponoszą konsekwencje ze względu na sposób, w jaki działa własność podczas tych transakcji. Samochód należy do nadawcy aż do momentu opuszczenia młotka, a następnie do zwycięskiego oferenta. Aukcja zapewnia jedynie budynek i licytatora, a urzędnik zajmujący się tytułami własności tasuje papiery między stronami. Oszustwo wykryte kilka miesięcy później staje się problemem dla tego, kto pierwotnie wysłał pojazd. Ten nadawca może działać za pośrednictwem jakiejś spółki LLC z zarejestrowanym adresem agenta w miejscu wynajmu skrzynki pocztowej w centrum handlowym, rodzaj korporacyjnej konfiguracji, która zostaje porzucona i odtworzona pod innymi nazwami za każdym razem, gdy ktoś grozi podjęciem kroków prawnych. Opłaty za pas ruchu i premie dla kupujących lądowały na koncie bankowym aukcji na długo przed tym, zanim ktokolwiek zorientował się, że coś jest nie tak.

Stowarzyszenia branżowe od czasu do czasu ogłaszają dobrowolne programy przejrzystości i narzucają własne standardy dla obiektów członkowskich. Mało kto się do nich zapisuje. Jaki sens biznesowy ma wydawanie pieniędzy na weryfikację, gdy aukcja dwa powiaty dalej pomija ten wydatek i przetwarza samochody szybciej i taniej? Ustawodawcy stanowi mogliby zmienić zasady, gdyby wystarczająco dużo wyborców narzekało wystarczająco głośno. Adwokaci powodów mogliby uczynić obecny system kosztownym poprzez pozwy sądowe, które nakładałyby odpowiedzialność na operatorów aukcji zamiast na znikających hurtowników. Jak dotąd żadna z tych dróg nie przyniosła realnych zmian.

Obiekty aukcyjne w całym kraju utrzymują swoje pasy ruchu. Setki pojazdów zmieniają właściciela każdego tygodnia w każdej lokalizacji, tysiące w całym przemyśle, a wśród legalnych zapasów znajduje się ułamek samochodów z historią, która nie została całkowicie zbadana. Problemy te pozostają ukryte, dopóki ostatni nabywca w łańcuchu nie dowie się, co przeoczyli lub zignorowali poprzedni właściciele.