Oliveira ukończył wyścig 5,129 sekundy za zwycięzcą, Włochem Nicolò Bulegą (Ducati), który wygrał wszystkie trzy wyścigi rozegrane w Algarve, z Hiszpanem Ikerem Lecuoną (Ducati) na drugim miejscu, 1,967 sekundy za nim.
Było to 10. z rzędu zwycięstwo Bulegi w Mistrzostwach Świata Superbike, a jego passa rozpoczęła się w drugim wyścigu w Estoril w 2025 roku, przedostatniej rundzie ubiegłego sezonu.
Miguel Oliveira wystartował z trzeciej pozycji do ostatniego wyścigu, po tym jak zajął trzecie miejsce w wyścigu Superpole, który odbył się rano 29 marca. Portugalczyk wyprzedził Lecuonę, ale na pierwszym hamowaniu został wyprzedzony przez Brytyjczyka Alexa Lowesa (Bimota).
Portugalczyk nie odpuszczał i ostatecznie awansował na drugie miejsce, ale na trzecim okrążeniu większa moc Ducati pozwoliła Hiszpanowi zająć drugie miejsce, wyprzedzając Portugalczyka, który tego popołudnia miał większe trudności ze znalezieniem stabilności na motocyklu z powodu wiatru.
Alex Lowes zbliżył się do Portugalczyka na trzy dziesiąte sekundy, ale Oliveira zdołał złapać oddech na końcu głównej prostej, a zwłaszcza na pierwszych punktach hamowania przed piątym zakrętem toru Algarve.
Dzięki tym wynikom Włoch umocnił się na prowadzeniu w mistrzostwach świata z 124 punktami, wobec 68 Ikera Lecuony, który awansował na drugą pozycję. Miguel Oliveira opuszcza Portimão na czwartym miejscu, z 56 punktami, cztery za Włochem Axelem Bassanim (Bimota).
"Tak jak się spodziewałem, to będzie bardzo trudny wyścig. Nie miałem wiele więcej do zaoferowania. Zostawiłem wszystko na torze, łącznie z tylną oponą. To był najlepszy wyścig z możliwych. Czułem się trochę gorzej niż wczoraj; nie wiem, czy to z powodu wiatru. Kiedy spadłem do 41 sekund, byłem całkowicie na rezerwie. Teraz z niecierpliwością czekam na to, co może się wydarzyć" - podkreślił portugalski kierowca.







