Ale nie gospodarz klubu kolacyjnego Ranie Saidi, który musiał poskładać dania swojej ukochanej babci z pamięci.
"Książka z przepisami mojej zmarłej babci została skradziona po jej śmierci", mówi Saidi, który został w dużej mierze wychowany przez babcię i dziadka na północy Malezji, po tym jak jego rodzice pobrali się młodo i urodzili go jeszcze w szkole medycznej. Jego babcia była znaną organizatorką wesel, a "denerwujące jest to, że tylko ludzie, którzy wiedzą, gdzie trzymała [swoją książkę kucharską], mogli ją ukraść lub zabrać".

kredyty: PA
Saidi zaczął zastanawiać się nad jej jedzeniem i próbował je odtworzyć, gdy zmagał się ze swoim zdrowiem psychicznym. "Nie opłakiwałem mojej babci właściwie" - mówi. "Zacząłem gotować jako sposób na opłakiwanie jej i wspominanie jej w dobrych czasach, ponieważ kiedy gotuję, mam rzeczy do naśladowania. Są rzeczy, na których mogę skupić swój umysł, zamiast skupiać się na innych rzeczach, które niekoniecznie będą szczęśliwymi wspomnieniami".
Gotowanie, jak mówi, "pomogło mi zrozumieć, czego brakuje w moim życiu", więc udał się na "pielgrzymkę, szukając siebie" i smaków swojej babci. Rezultatem jest jego debiutancka książka kucharska, The Malay Cook, tętniąca życiem kolekcja przepisów, które brzmią jak współpraca między Saidi i jego babcią, zachowując je tym razem na dobre.
"Teraz, gdy przeszedłem przez ten proces, zdałem sobie sprawę, że współczuję osobie, która zabrała jej książkę z przepisami, ponieważ chciała kawałek jej i myślała, że ją tam znajdzie, ale w rzeczywistości jest ona bardziej wielowarstwowa i zniuansowana" - mówi Saidi ze smutnym uśmiechem. "Ta książka to moje odzyskanie jej, ale także część mnie chciała się nią podzielić i udostępnić. Nie musisz jej brać. Nie musisz jej kraść. To jest tam."
Frustrujące jest to, że kubki smakowe nie zawsze są w stanie oddać pełne DNA potrawy, którą ostatni raz jadłeś dekadę temu. Pod koniec życia swojej babci pamiętała tylko połowę przepisu na czerninę wołową i chociaż Saidi uzupełnił luki, które mógł, mówi: "Kiedy ją robię, jest pyszna. Uwielbiam to. Mówię: "To jest dobre", ale jest tak dobre, jak tylko może być. To już nigdy nie będzie takie samo. Chciałabym spędzić z nią jeszcze pięć minut i powiedzieć jej, czego mi brakuje".
Saidi przeprowadził się do Wielkiej Brytanii w 2013 roku i obecnie mieszka w południowym Londynie. Chociaż przez całe dzieciństwo chodził za swoją babcią po kuchni, próbując wszystkiego, co mu dała, tak naprawdę nie gotował, dopóki nie przyjechał do Wielkiej Brytanii. "Nawet teraz moi rodzice nie próbowali mojego jedzenia, ponieważ są w Malezji i za każdym razem, gdy wracam do Malezji, chcę po prostu zjeść na mieście" - mówi ze śmiechem.

kredyty: PA
Kiedy po raz pierwszy się przeprowadził, chciał jeść brytyjskie jedzenie, zagłębiał się w książki kucharskie Delii Smith i bez przerwy jadł kruszonkę. "Odkryłem, że to bardzo fascynująca rzecz, ponieważ jedząc kruszonkę, gdziekolwiek bym nie poszedł, wszystkie smakowały tak różnie, i takie właśnie jest malezyjskie jedzenie" - mówi Saidi. "Masz podstawy, ale każdy dom robi to inaczej".
Potem został wykorzystany na tle rasowym. "Dopiero gdy ktoś powiedział mi: "Wracaj do swojego kraju", zacząłem myśleć: "Gdzie jest moje miejsce? Czym jest dla mnie dom? Teraz, patrząc wstecz, gdybym zobaczył tę osobę ponownie, podziękowałbym jej, na przykład: "Dziękuję bardzo. Spójrz na mnie. Mam teraz książkę" - mówi Saidi. "Chociaż było to bolesne, stało się katalizatorem, dzięki któremu naprawdę zrozumiałem, czego mi brakuje. Jestem teraz w sytuacji, w której jestem zadowolony. Mam malezyjskie korzenie, ale jestem też dumnym Brytyjczykiem i mam to, co najlepsze z obu światów. Żyję najlepszymi wspomnieniami z obu".
Częściowo dlatego ketchup pomidorowy pojawia się w książce wypełnionej daniami z ryżu przypominającymi klejnoty, doskonale wyważonymi słodko-kwaśno-słonymi sałatkami i aromatycznymi sosami. Jego testerzy przepisów byli, co zrozumiałe, zaskoczeni. "Ale jeśli pojedziesz do Malezji, nadal gotujemy z tym składnikiem, ponieważ podczas kolonizacji [przez Brytyjczyków] wszystkie te składniki zostały wprowadzone do kultury bez instrukcji, więc miejscowi po prostu je zaadaptowali i wykorzystali" - mówi Saidi, dodając, że: "Malajskie jedzenie zawsze wiązało się z pluralizmem". Na przykład "Roti John", omlet nadziewany bułką brioche z lat sześćdziesiątych zainspirowany przez brytyjskiego oficera, który chciał kanapkę, która jest obecnie podstawą ulicznego jedzenia w Malezji.

kredyty: PA
Saidi ma nadzieję, że jego historia zachęci innych do notowania i dzielenia się rodzinnymi przepisami. "Naprawdę mam nadzieję, że zachowają ulubione potrawy gotowane przez mamę lub dziadków, przez partnera, przez kogokolwiek, kogo kochają, ponieważ można je wymazać; tak łatwo je stracić" - mówi Saidi. "Wspomnienia są tym, co mamy".
"Jedzenie łączy ludzi, ale także łączy cię z tymi, którzy już odeszli" - dodaje. "Czasami, gdy ludzie nagle odchodzą, pojawia się pustka i trzeba po prostu znaleźć spokój. Jedzenie i wspomnienia są sposobem, przynajmniej dla mnie, na znalezienie tego spokoju".
I choć zmagał się z tym przez "bardzo długi czas" i nadal bardzo tęskni za babcią, Saidi mówi: "Jestem wdzięczny, że znalazłem szczęśliwe rozwiązanie. Jej energia jest wokół mnie. Opiekuje się mną". Podobnie jak jej piękne, pyszne jedzenie.






