22-letnia Maia Mountain, która dorastała w Algarve, właśnie ukończyła Marathon des Sables - 270-kilometrowy, siedmiodniowy wyścig przez pustynię Sahara - biegnąc na każdym kroku u boku swojego ojca, Joe.

Dla Joe był to czwarty raz, kiedy wziął udział w wyścigu. Dla Mai był to jej pierwszy.

Ukończyli bieg ramię w ramię, zajmując 195. miejsce na 1435 uczestników, a Maia była pierwszą Brytyjką. Joe był również najlepszym Brytyjczykiem w kategorii powyżej 50 lat, zajmując pierwsze miejsce wśród 57 zawodników.

"Podeszłam do tego z nadmierną pewnością siebie, jak ktoś, kto nie do końca wie, na co się pisze" - mówi Maia. "Mój tata przyszedł z bardzo zdrowym szacunkiem dla tego, co pustynia robi z tobą. Jego doświadczenie powstrzymało mnie przed popełnieniem każdego klasycznego błędu. Moja ekscytacja prawdopodobnie przypomniała mu, żeby się tym cieszył".

Ich treningi odbywały się na różnych kontynentach, kształtowane przez to, co każdy z nich miał wokół siebie.

Joe, mieszkający w Portugalii, trenował na plażach Algarve, budując pamięć mięśniową, której wymaga pustynia. Maia, mieszkająca i pracująca w Kigali, nie miała piasku, ale miała góry.

"Rwanda dała mi bezlitosne wzgórza. W styczniu pokonałam 135 km w ciągu jednego tygodnia, w tym wygrałam 110-kilometrowy górski bieg ultra".

To, co ich łączyło, pomimo odległości, to konsekwencja.

"Obie zaczęłyśmy ćwiczyć pilates i jogę w tym samym czasie" - mówi Maia. "To stało się naszym wspólnym językiem podczas treningów - porównywanie notatek, sprawdzanie siebie nawzajem. To utrzymywało nas w kontakcie, nawet gdy dzieliły nas tysiące kilometrów".

Na trasie ich dynamika zmieniła się naturalnie.

"Wiedział, kiedy na mnie naciskać, a kiedy nic nie mówić" - mówi Maia. "Myślę, że dodawałam mu energii w dni, kiedy jej potrzebował".

Po drodze opracowali małe rytuały - przybijanie piątki na każdym kilometrze, wdzięczność za wiatr, niezależnie od kierunku, z którego nadciągał.

Potem nadszedł dzień czwarty - "długi dzień" - 100-kilometrowy etap i najbardziej wymagająca część wyścigu.

"Gdzieś między 50. a 60. kilometrem poczułam silny ból" - wspomina Maia. "Mój tata nie próbował tego naprawić. Po prostu został ze mną".

Na 60. kilometrze ból minął.

Biegli dalej, ostatecznie pokonując ostatnie kilometry przez wydmy razem.

"Spojrzeliśmy na siebie i nie musieliśmy nic mówić" - mówi Maia. "Ten moment jest najważniejszy".

Dla Joe, który ma teraz 53 lata i zbliża się do swoich 54. urodzin, wyścig był jego najmocniejszym wynikiem do tej pory - wynik, który ma głębsze znaczenie po poważnej kontuzji zaledwie rok wcześniej.

"Nie dotarłbym nawet do linii startu bez pomocy Mai z Fit Life Pilates i Marco, mojego osobistego trenera w Conrad" - mówi Joe. "Odegrali oni kluczową rolę w mojej regeneracji i przygotowaniach".

Joe wierzy, że jego wyniki odzwierciedlają szerszą zmianę w jego podejściu do treningu i życia.

"Tuż przed moim trzecim Marathon des Sables w 2022 roku, moja żona Erika powiedziała mi: "to prawdopodobnie najsprawniejszy zawodnik, jakim kiedykolwiek będziesz". To utkwiło mi w pamięci" - mówi. "Myślę, że po cichu zmotywowało mnie to do udowodnienia, że się myliłem".

Od tego czasu koncentruje się na długoterminowej poprawie, a nie na krótkoterminowych szczytach.

"Dla mnie sprowadza się to do kilku rzeczy: zmiany stylu życia, mniej picia, jedzenia pełnowartościowej żywności, unikania ultra-przetworzonej żywności i cukru, co przekłada się na lepszy sen" - mówi. "Następnie strona fizyczna - praca nad siłą rdzenia, stabilnością i ustrukturyzowanym treningiem. Pilates odegrał dużą rolę w zmniejszeniu liczby kontuzji i uczynieniu mnie bardziej wydajnym".

Rezultatem, jak mówi, jest nie tylko utrzymanie wydajności, ale także jej poprawa.

"Jestem teraz szybszy niż w wieku 30 lat" - mówi. "I wciąż czuję, że jest więcej poziomów do osiągnięcia.

"Ale przede wszystkim udział w tym wyścigu z Maią był niesamowicie wyjątkowy. Przeniosło moje bieganie na inny poziom - nie tylko fizyczny, ale także psychiczny".

Jednak zarówno dla ojca, jak i córki, wyścig zostanie zapamiętany z powodu czegoś mniej wymiernego.

"Zapamiętam to, co to wyzwanie zrobiło dla naszego związku" - mówi Maia. "Takiej bliskości nie da się wytworzyć. Trzeba na nią zapracować".

"Znajdźcie coś, co was trochę przeraża" - dodaje. "Trenujcie do tego razem, nawet jeśli nie jesteście w tym samym miejscu. Wyścig prawie nie ma znaczenia. Liczy się rok, który do niego prowadzi".

Joe zgadza się.

"Udział w tym wyścigu z Maią był przywilejem mojego życia" - mówi. "Wynik ma znaczenie, ale doświadczenie, które dzieliliśmy, ma o wiele większe znaczenie".

Joe i Maia ukończyli Marathon des Sables wspierając Medical Aid for Palestinians, zbierając ponad 35 000 funtów na cele charytatywne.