Przestałeś czekać na pewne rzeczy. Nie możesz dokładnie powiedzieć, kiedy to się stało - nie było żadnej decyzji, żadnego wyraźnego momentu. Po prostu przestałeś oczekiwać, że ktoś zapyta cię, jak się czujesz. Przestałeś wspominać, gdy coś cię zraniło. Przestałeś poruszać kwestie, o których z doświadczenia wiedziałeś, że nie zakończą się dobrze. Nie nazwałbyś tego poddaniem się. Nazwałbyś to byciem realistą. Dostosowywanie się. Bycie łatwym w obyciu.
To dostosowanie jest problemem. Istoty ludzkie są wyjątkowo dobre w przystosowywaniu się do deprywacji emocjonalnej. Układ nerwowy, wielokrotnie stawiany w obliczu niezaspokojonej potrzeby - bycia wysłuchanym, bycia branym pod uwagę, uznania emocjonalnej rzeczywistości - nie wysyła sygnałów niepokoju w nieskończoność. Wycisza się. Uczy się nie oczekiwać. To, co zaczyna się jako reakcja przetrwania - sposób radzenia sobie z bólem chronicznego rozczarowania - stopniowo staje się linią podstawową. Przestajesz odczuwać brak, ponieważ przestajesz rejestrować potrzebę.
Dwie jaźnie
Wewnątrz tej adaptacji coś się rozszczepia. Jedna część ciebie funkcjonuje, radzi sobie i zarządza codziennym życiem w związku. Udało jej się przystosować. Nauczyła się, co mówić, a czego nie poruszać, jak odczytywać pomieszczenie i odpowiednio się skalibrować. Ta część nie jest nieszczęśliwa - a raczej przedefiniowała szczęście jako brak konfliktu, jako stabilność, jako przewidywalność. Stała się kompetentna w wersji bliskości, która nie wymaga zbyt wiele.
Druga część ciebie wie. Zawsze wiedziała. Jest to ta część, która poczuła, że coś się zmienia, gdy po raz pierwszy minął znaczący moment bez uznania - ciężki dzień, który pozostał nieuznany, strach, który nazwałeś, a który spotkał się z milczeniem, strata, którą poniosłeś samotnie, podczas gdy życie toczyło się normalnie wokół ciebie.
Ta jaźń zarejestrowała nieobecność. I rejestrowało ją ponownie, i ponownie. Nauczyło się robić to cicho i prywatnie, bez stawiania żądań.
Te dwie jaźnie nie są w stanie wojny. Współistnieją ze sobą, często bez widocznego napięcia, ponieważ "ja" radzące sobie z problemami nabrało wprawy w utrzymywaniu "ja" wiedzącego w ryzach. To powstrzymywanie nie jest pokojem. To zarządzanie.
Dlaczego pozostanie w związku wydaje się rozsądnym wyborem?
Decyzja o pozostaniu w związku, w którym potrzeby emocjonalne pozostają niezaspokojone, rzadko jest decyzją w ogóle. Jest to pozycja, do której dochodzi się stopniowo, poprzez serię drobnych dostosowań, z których każde wydawało się w tamtym czasie dojrzałą rzeczą do zrobienia. Powiedziałeś sobie: " Żaden związek nie jest idealny. Powiedziałeś sobie: tak wygląda długoterminowe partnerstwo. Powiedziałeś sobie: "Prawdopodobnie proszę o zbyt wiele".
Pod tym rozumowaniem zwykle kryje się strach. Strach przed samotnością, który jest konkretny i natychmiastowy. Strach, że twoje potrzeby są nadmierne, który jest subtelniejszy i długotrwały - często zakorzeniony we wczesnych doświadczeniach, w których wyrażanie potrzeb emocjonalnych spotykało się z odrzuceniem, irytacją lub wycofaniem. Jeśli w młodości nauczyłeś się, że twoja rzeczywistość emocjonalna jest niewygodna dla ludzi wokół ciebie, to w dorosłym życiu byłeś już wyćwiczony w jej tłumieniu. Związek, który nie zaspokaja twoich potrzeb, owszem, będzie niewygodny, ale będzie też znajomy. A swojskość, dla układu nerwowego ukształtowanego przez wczesną deprywację emocjonalną, rejestruje się jako bezpieczeństwo. Nie dlatego, że jest bezpieczna. Ponieważ jest znana.
Ile to kosztuje
Odrętwienie emocjonalne ma skumulowany koszt, który jest trudny do zmierzenia, właśnie dlatego, że działa poprzez usunięcie instrumentu, którego można by użyć do jego zmierzenia. Kiedy wielokrotnie tłumisz potrzeby emocjonalne, nie stajesz się po prostu mniej wrażliwy na brak opieki. Stajesz się ogólnie mniej wrażliwy. Ten sam mechanizm, który wycisza ból związany z poczuciem bycia niewidocznym, wycisza również dostęp do przyjemności, do prawdziwego połączenia, do własnych instynktów dotyczących tego, co dzieje się w związku i czego tak naprawdę chcesz od życia.

Osoby znajdujące się w tym stanie często opisują, że czują się płaskie, obecne, ale nie do końca obecne. Przechodzą przez kolejne etapy związku - i życia - które z zewnątrz wygląda funkcjonalnie, a od wewnątrz wydaje się puste. Rzadko łączą tę płaskość z relacją. Do czasu, gdy odrętwienie jest tak kompletne, związek nie wydaje się już być jego przyczyną. Jest po prostu jak pogoda. Jak sposób, w jaki rzeczy się mają.
Czego wymaga uczciwa ocena
Pytanie, nad którym warto się zastanowić, nie brzmi: Czy mój partner jest dobrym człowiekiem? Brzmi ono: czy moje potrzeby emocjonalne są zaspokajane - a jeśli nie, to co sobie wmawiam, by to wytłumaczyć?
Zauważ, czego przestałeś oczekiwać. Zwróć uwagę na to, czego już nie podnosisz. Zauważ, czy wersja siebie, która pojawia się w tym związku, jest pełną wersją, czy też zarządzaną, edytowaną wersją, która z czasem nauczyła się chcieć mniej.
To zauważenie nie jest nielojalnością. Nie jest oskarżeniem przeciwko komukolwiek. To początek uczciwego opisu własnego życia - do czego masz prawo.
To, co zrobisz z tymi informacjami, to osobna sprawa, która nie jest prosta. Niektóre relacje mogą się zmienić, gdy obie osoby chcą szczerze zaangażować się w to, czego brakowało. Inne nie mogą - nie dlatego, że ktoś jest złoczyńcą, ale dlatego, że wzorzec jest zbyt zakorzeniony lub chęć jest zbyt nierówna. Tak czy inaczej, jasność pojawia się przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji. A jasność zaczyna się od jednej rzeczy: bycia uczciwym wobec tego, co faktycznie się dzieje, a nie tego, co przekonałeś siebie, że możesz bez tego żyć.
Twoje potrzeby emocjonalne nie są nadmierne. Są to podstawowe warunki prawdziwego połączenia.
Wiedząc, jakie one są - i będąc ze sobą szczerym co do tego, czy są zaspokajane - nie prosisz o zbyt wiele.
Pauza. Wycisz swój umysł. Obserwuj. Pozwól sobie poczuć, jak wygląda spełniony związek - a następnie poczuj ten, który masz. Różnica między tymi dwoma uczuciami to stopień smutku, samotności lub depresji obecny w twoim życiu. Zadaj sobie szczere pytanie, czy tego właśnie chcesz.









Follow us on social media