Rugby ma sposób na znalezienie cię, gdziekolwiek jesteś na świecie. W przypadku pewnej brytyjskiej rodziny, która przeprowadziła się do regionu Alentejo w Portugalii, poszukiwania klubu nie zajęły dużo czasu. To, co znaleźli w Beja, było czymś, czego się nie spodziewali - nie tylko klub rugby, ale społeczność w trakcie tworzenia.
Beja Rugby Club ledwo zaczął działać, gdy rodzina przybyła na miejsce. Od tego czasu stale się rozwijał, znalazł swoje miejsce w portugalskich mistrzostwach 3. dywizji i zbudował coś, co wykracza daleko poza wyniki na boisku. Klub trenuje pod instytucjonalnym wsparciem Câmara Municipal de Beja, korzystając z miejskich obiektów sportowych, choć warunki są dalekie od luksusowych. Drużyna seniorów trenuje zimą o dziewiątej w nocy, często w zimnie i deszczu, co mówi wszystko, co trzeba wiedzieć o charakterze ludzi, którzy się tam pojawiają. Ten charakter był w pełni widoczny podczas niedawnego meczu z Walijczykami. Walijczycy atakowali falami. Beja wciąż wstawał. Jest coś w wiejskim duchu Alentejo - niespieszna, niespieszna determinacja, wykuta przez pokolenia twardej ziemi i trudniejszych pór roku - która zaskakująco dobrze przekłada się na rugby. Być może wynik nie był po ich myśli, ale serce pokazane tego popołudnia było takie, jakiego nie można trenować.
Rugby jest głęboko zakorzenione w niektórych rodzinach wplecionych w tkankę tego klubu. Jeden z kibiców zna tę grę od urodzenia - jego ojciec grał dla Anglii i Brytyjskich Lwów, a wraz ze swoim wujkiem reprezentował Northampton Rugby Club, z przerwą na ligę rugby w Wakefield. Następnie był kapitanem Jeddah Rugby Club w Arabii Saudyjskiej. Jego siostrzeńcy reprezentują obecnie Canford School w Rosslyn Park Sevens. Kiedy więc rodzina zapuściła korzenie w Alentejo, znalezienie klubu dla syna Martima nigdy nie było opcjonalne, to był instynkt.
Młody Martim podszedł do tego z zaraźliwym entuzjazmem, na jaki tylko dziecko może się zdobyć - przybył do szkoły w poniedziałek, ściskając swoją piłkę do rugby, próbując wyjaśnić kolegom z klasy, czym u licha jest ta dziwna owalna rzecz. Ten obraz, być może bardziej niż cokolwiek innego, oddaje to, co reprezentują kluby takie jak Beja: powolne, radosne rozprzestrzenianie się gry na nowy grunt.
Temat rodziny i społeczności w rugby pojawił się ostatnio w rozmowie z Danem Lugerem - elektrycznym skrzydłowym, który był częścią zwycięskiej drużyny Anglii w Pucharze Świata w Rugby w 2003 roku. Luger szczerze opowiedział o tym, co wydarzyło się w latach po tym słynnym triumfie. Dla niektórych sława szybko przeminęła. Kilku graczy borykało się z trudnościami finansowymi, alkoholizmem, rozpadem małżeństw. To, co trzymało ich razem, to więzi powstałe na długo przed podniesieniem trofeum. Zespół pozostał zespołem. To, jak powiedział, jest podstawowym składnikiem - nie tylko dla zwycięskiej drużyny Pucharu Świata, ale dla każdego klubu na dowolnym poziomie, który próbuje zbudować coś trwałego: rodzinę i społeczność, która wykracza daleko poza samą grę.
Luger entuzjastycznie wypowiadał się również o reprezentacji Portugalii, Lobos, której ostatnie sukcesy przyczyniły się do rozwoju rugby na poziomie podstawowym w całym kraju. Dla klubu takiego jak Beja nie mogło być lepszego momentu.
Klub ma wsparcie kilku zaangażowanych lokalnych partnerów - Agrobeja jako główny sponsor, obok Bolshare, Sulcount, Inogas, Farmácia Palma i bardzo lubianej lokalnej instytucji Tasca do Pinguinhas. Zestaw jest dostarczany przez Kappa. Razem reprezentują społeczność, która zdecydowała się zainwestować w coś większego niż oni sami.
Ci gracze nie są profesjonalistami. Żonglują pracą, rodzinami, wczesnymi porankami i późnymi nocami. A jednak są tam, na każdej sesji treningowej, pod reflektorami w styczniowym mrozie, ponieważ kochają grę i wierzą w to, co budują. To wyznacza standardy - dla oglądającej młodzieży, dla miasta i, szczerze mówiąc, dla nas wszystkich.
Więc jeśli mieszkasz w pobliżu Beja, oto twoje zaproszenie. Przyjdź na mecz. Przynieś kilka piw. Bądź za chłopakami. Nie pożałujesz.
Força Beja.








Follow us on social media