Nie tak dawno temu zamówienie piwa w Portugalii było błogą prostą sprawą.
Wystarczyło wejść do baru, skinąć głową mężczyźnie o imieniu João, który prawdopodobnie opierał się o ten sam bar od 1973 roku i wypowiedzieć te cztery proste słowa: "Uma cerveja, por favor". Chwilę później pojawił się mały, idealnie schłodzony kieliszek czegoś złocistego i bezpretensjonalnego. Nie miało historii, nie było warzone przez mnichów i nie było nasycone mango, sosnowymi igłami i łzami zrozpaczonej zakonnicy. To było po prostu piwo. Wspaniałe, proste piwo. I wtedy, niczym najeźdźcza armia siwobrodych filozofów, uzbrojonych w błyszczące przewodniki po piwie i "ekspertyzy", na scenie pojawiła się brygada prawdziwego piwa.
Zanim przejdziemy dalej, pozwólcie, że będę całkowicie szczery. Lubię piwo tak samo jak każda inna osoba. Lubię, gdy jest zimne, orzeźwiające i smakuje jak... no cóż... piwo. To, czego nie lubię, to zamawianie czegoś o nazwie "Sunset Over Sintra, Triple-Hopped Citrus Fusion" i otrzymywanie szklanki czegoś, co pachnie jak wiotka sałatka owocowa pozostawiona w saunie na kilka godzin.
Ale, drogi czytelniku, właśnie w takim miejscu znajdujemy się obecnie. Portugalska rewolucja piwa rzemieślniczego, która rozpoczęła się gdzieś na mglistych wzgórzach hipsterstwa, prawdopodobnie w przerobionym magazynie, gdzie każdy posiada rower, ale nigdy na nim nie jeździ, rozprzestrzeniła się na skąpane w słońcu wybrzeża Algarve i daleko poza nie. Przyniosło to ze sobą oszałamiający wachlarz możliwości wyboru, który sprawia, że nawet najbardziej doświadczony piwosz czuje się nieco zdezorientowany.
Tradycyjne doświadczenie
W tradycyjnym portugalskim piwie chodziło o niezawodność. Wiedziałeś dokładnie, co dostaniesz. To było jak zamawianie pełnego angielskiego śniadania. Żadnych niespodzianek, żadnych tajemnic. A co z piwem rzemieślniczym? Cóż, piwo rzemieślnicze jest odpowiednikiem sztuki nowoczesnej. Nigdy nie jesteś do końca pewien, na co patrzysz, dlaczego to istnieje i czy powinieneś się tym cieszyć, czy tylko "docenić" to, zastanawiając się, co artysta "próbuje powiedzieć".
Wejdź do jednego z modnych lokali serwujących to rzemieślnicze piwo, zwykle mieszczącego się w czymś, co kiedyś było doskonale szanowanym garażem, a znajdziesz kredową tablicę z listą kreacji o nazwach, które brzmią jak odrzucone tytuły zespołów indie. "Wandering Sardine IPA." "Fado Funk Stout." "Simmering Saudade Craft Ale". Każdy z nich obiecuje "podróż" dla kubków smakowych, co zwykle oznacza "to nie będzie smakować jak piwo, a wszystko jak napar botaniczny, który trochę się pokręcił". Ale to 6,8% VOL, co może pójść nie tak?
A potem są opisy. "Nuty grejpfruta, sosny i odrobina nadziei". Też powinienem mieć taką nadzieję. Właśnie zapłaciłem 7 euro za coś, co wygląda, jakby zostało przecedzone przez starą matę do jogi. Powinienem mieć przynajmniej "nadzieję" na wypicie czegoś, co jest niejasno smaczne?
Kredyty: Pexels; Autor: Pavel Danilyuk;
Oczywiście sami piwowarzy są strasznie entuzjastyczną grupą. Podchodzą do naszych stolików i oświadczają, że "to jest warzone przy użyciu lokalnie pozyskiwanych wodorostów i fermentowane w dokładnie takiej samej temperaturze, jak w letni wieczór w Tavirze". Wszyscy przytakniemy, ale tak naprawdę będziemy myśleć: "Czy to rzeczywiście smakuje jak piwo?". Nie możemy jednak powiedzieć tego na głos, ponieważ oznaczałoby to, że jesteśmy niekulturalnymi barbarzyńcami, którzy nadal uważają, że chipsy powinny smakować jak ziemniaki.
Aby być uczciwym, nie wszystko jest złe. Niektóre z tych piw rzemieślniczych są naprawdę doskonałe. Bogate, złożone i pełne smaku w sposób, który może sprawić, że zaczniemy się zastanawiać, dlaczego kiedykolwiek zdecydowaliśmy się na standardowe piwa. Ale znalezienie tych rzemieślniczych perełek wymaga cierpliwości, odporności i chęci znoszenia serii coraz bardziej dziwacznych mikstur, które smakują tak, jakby zostały zaprojektowane przez komitet nadgorliwych chemików. To będzie trochę jak randkowanie. Większość z nas musi pocałować wiele żab, zanim znajdzie idealnego partnera. Tyle że w tym przypadku żaby są nieprzewidywalne i wyraźnie pachną mydłem karbolowym.
Piwo rzemieślnicze
Szczególnie zabawne jest to, jak ruch piwa rzemieślniczego zderzył się z głęboko zakorzenioną portugalską kulturą picia. To kraj, w którym ludzie od pokoleń cieszą się prostymi przyjemnościami. Zimne piwo, półmisek grillowanej ryby i rozmowy, które leniwie dryfują do nocy. Nie jest to wcale takie skomplikowane i jest odświeżająco bezpretensjonalne. To po prostu działa. A jednak jesteśmy tutaj, gdzie ludzie szczerze dyskutują o "odczuciu w ustach" podwójnej IPA, siedząc trzy stopy od mężczyzny, który jest całkowicie zadowolony ze swojego zwykłego zamówienia podawanego wraz z małą miską lokalnie produkowanych oliwek.
Mamy do czynienia z czymś w rodzaju kulturowego impasu. Z jednej strony mamy tradycjonalistów, którzy podejrzliwie patrzą na piwo rzemieślnicze. Z drugiej strony mamy "prawdziwą brygadę ale", która mówi o chmielu i fermentacji z taką czcią, jaka zwykle zarezerwowana jest dla dobrego wina lub religijnych manuskryptów. A potem, gdzieś pośrodku, jest reszta z nas, próbująca zrozumieć, dlaczego niektóre z tych nowomodnych piw smakują jak choinka oblana cynamonem.
Kredyty: Pexels; Autor: Markus Winkler;
Oczywiście wzrost popularności piwa rzemieślniczego dotyczy czegoś więcej niż tylko samych napojów. Chodzi o tożsamość, o kreatywność i o to, by wziąć coś znanego i pchnąć to w zupełnie nowych kierunkach. W tym sensie jest to niezaprzeczalnie ekscytujące, ponieważ postęp nie pojawia się bez pionierów, którzy nie boją się przekraczać granic. Oczywiście Portugalia nie jest obca pionierskiemu duchowi i dlatego z entuzjazmem przyjęła ruch piwa rzemieślniczego, produkując browary, które są innowacyjne, ambitne, a czasem nieco szalone.
W pogoni za nowością
Nie mogę przestać się zastanawiać. Co się stanie, jeśli w nieustannej pogoni za nowością stracimy z oczu to, co sprawiło, że piwo stało się przyjemne? Ponieważ piwo w swej istocie nie powinno być zagadką. Z pewnością nie powinno wymagać glosariusza ani sesji degustacyjnej z przewodnikiem, prawda? Czy piwo nie powinno być jedną z tych rzeczy, po które sięgamy pod koniec długiego dnia, towarzyszem dobrego jedzenia i świetnego towarzystwa? To zdecydowanie prosta przyjemność, która po prostu nie wymaga naszej pełnej uwagi? Ponieważ kiedy musimy go zawirować, powąchać i napisać krótki esej na temat jego "profilu aromatycznego", coś fundamentalnego poszło nie tak.
Pomimo tego wszystkiego, nie mogę pomóc, ale czuję pewną sympatię do sceny piwa rzemieślniczego. Tak, jest śmieszna i tak, czasami jest dość irytująca. Ale jest też pełna pasji i pomysłowości. Muszę przyznać, że jest coś wspaniałego w ludziach, którym tak bardzo zależy na czymś tak prostym jak piwo. Może więc odpowiedzią jest równowaga?
Szczerze mówiąc, wszyscy powinniśmy być w stanie cieszyć się naszym małym soiree w nowym, odważnym świecie piw rzemieślniczych, jeśli to jest to, co naprawdę pływa na naszej łodzi. Możemy z entuzjazmem odkrywać wszystkie te różne smaki, zaspokajać naszą ciekawość i cieszyć się okazjonalną szklanką piwa, która smakuje jak fuzja owoców tropikalnych w szklance. Ale nadal lubię też proste rzeczy. Czysta radość z picia nieskomplikowanego piwa, które robi dokładnie to, co jest napisane na butelce.
Saúde!






