Pod koniec marca, otoczona ciepłymi aksamitnymi siedzeniami i delikatnym oświetleniem w salonie The Vintage Hotel w Lizbonie, zorganizowałam pierwszy Red Silk Salon. Był to nowy moment dla The Red Silk Dress: nie formalne pojawienie się książki, ale jej pierwszy kameralny wieczór rozmów, sztuki i refleksji. Chociaż powieść podróżuje przez Azję Południowo-Wschodnią i Paryż, to właśnie tutaj, w Portugalii, ukończyłam ją, zredagowałam i ostatecznie wydałam.

Lizbona stała się dla mnie miastem rewolucji. Miejscem, w którym wielu ludzi dociera do progów w swoim życiu, przyciąganych nie tylko przez światło i piękno, ale także przez możliwość rozpoczęcia od nowa. To sprawiło, że było to naturalne miasto, w którym rozpoczął się Salon Czerwonego Jedwabiu.

Wieczór nawiązywał jednak również do znacznie starszej tradycji.

Vintage Hotel & Spa, Lizbona

Salony nigdy nie były zwykłymi przyjęciami. Były to starannie zorganizowane spotkania, na których pisarze, artyści, myśliciele i goście spotykali się wokół idei, piękna, rozmowy i wymiany kulturalnej.

W wielkich salonach XVII i XVIII-wiecznej Francji salonnière była kimś więcej niż tylko gospodynią. To ona zarządzała pomieszczeniem, kształtowała atmosferę i tworzyła warunki do ożywienia myśli między ludźmi.

Wiele idei, które kojarzymy z liberalnym społeczeństwem, zostało ukształtowanych w takich pokojach: wolność, tolerancja, swoboda głośnego myślenia i odpowiedzialność za dobre słuchanie. Salon nie był idealny, ale przypomina nam, że cywilizowana rozmowa nie jest dekoracyjnym luksusem. Jest częścią architektury wolnego społeczeństwa.

Francuski salon to jednak tylko część historii. Portugalia i Hiszpania mają swoją własną tradycję: tertúlia, nieformalne spotkania pisarzy, artystów, myślicieli i muzyków w kawiarniach, domach i przestrzeniach kulturalnych, gdzie sama rozmowa stała się wydarzeniem. Mniej formalna i bardziej porowata, tertúlia została ukształtowana nie przez prezentację, ale przez myśl rozwijającą się w relacji.

Lizbona wciąż nosi ślady tej tradycji. Być może jest to jeden z powodów, dla których chciałem rozpocząć pierwszy Red Silk Salon właśnie tutaj. Było coś w filozofii hotelu: inspiruj, zrelaksuj się, baw się, co wydawało się głęboko zgodne z tym wieczorem. Nie jako instrukcje, ale jako stany, przez które przechodzimy, gdy coś się zaczyna: otwarcie, zaufanie i pozwolenie wyobraźni na prowadzenie, zanim będzie musiała się usprawiedliwić.

W moich pierwszych słowach mówiłem o hotelach jako miejscach, w których nie jesteśmy do końca tym, kim jesteśmy w domu. Jesteśmy nieco poza naszym życiem. Bardziej spostrzegawczy. Bardziej ciekawi. To miejsca przejścia, obserwacji i stawania się, nawet jeśli tylko na chwilę.

W The Red Silk Dress hotele wyznaczają ważne progi w podróży Claudette, mojej głównej bohaterki. Są to miejsca pauzy, refleksji i decyzji. Dlatego też rozpoczęcie salonu w hotelu wydawało się bardzo trafne.


Wieczór połączył literaturę, obraz i rozmowę. Siedem oryginalnych obrazów szwedzkiej artystki Ingeli Johansson, zainspirowanych emocjonalnymi punktami zwrotnymi w powieści, otworzyło kolejne drzwi do jej stron. Poprzez kolor, fakturę i uczucia, goście spotkali się z powieścią poza jej słowami. Historia przeniosła się do malarstwa i refleksji gości, stając się rozmową między formami.

Wspólnie zbadaliśmy tematy miejsca, podróży i transformacji. Rozmawialiśmy o tym, co nas wzywa. O życiu, które dziedziczymy, życiu, które wybieramy i chwilach, kiedy coś po cichu zaczyna domagać się więcej prawdy.

Wieczór miał prostą strukturę, delikatnie prowadzoną przez mojego męża, Carla Hindsa, jako konferansjera: czytanie, rozmowa z Ingelą, refleksje gości, a później zaproszenie do napisania anonimowych "kartek na jutro" zawierających coś odroczonego, niewypowiedzianego lub wciąż możliwego. To było celowo małe. To miało znaczenie. Salon zależy od intymności. Potrzebuje wystarczającej struktury, aby utrzymać wieczór, i wystarczającej otwartości, aby wyłoniło się coś prawdziwego.

Jest to odmienna propozycja od wielu współczesnych wydarzeń, które często przebiegają według znanego schematu: ludzie siedzą w rzędach, słuchają kilku głosów z przodu, zadają jedno lub dwa pytania, jeśli pozwala na to czas, a następnie przechodzą do nieformalnego networkingu. Taki format ma swoją wartość, ale nie jest to jedyny sposób na gromadzenie się. Salon i tertúlia oferują coś innego. Nie jest to coś prezentowanego na odległość, ale coś, co można wspólnie dzielić, badać i zastanawiać się nad tym. Wymagają mniej spektaklu, a więcej obecności.

W świecie paneli, platform i występów być może potrzebujemy powrotu do ludzkiej skali: mniejszej przestrzeni, wolniejszego rytmu, rozmowy z miejscem na oddech. Dla wielu z nas, mieszkających w Portugalii, jest to szczególnie istotne. Przyjeżdżamy do innych krajów, z innymi karierami, językami i niedokończonymi historiami. Nie jesteśmy tu tylko przejazdem. Portugalia zmienia nas, po cichu i w sposób, który możemy zrozumieć dopiero z czasem.

Być może inspiracja nie zaczyna się od pewności, ale od otwarcia.

W czasach, gdy tak wiele wymiany odbywa się szybko i publicznie, być może potrzebujemy przestrzeni, w których literatura, sztuka i rozmowa spotykają się ponownie. Przestrzeni, w których możemy słuchać głębiej, mówić bardziej prawdziwie i pamiętać, że piękno nie jest oddzielone od znaczenia. Nie jako nostalgia. Ale jako możliwość.

Salon Czerwonego Jedwabiu rozpoczął się w Lizbonie, w The Vintage, z obrazami elegancko ustawionymi na sztalugach, gośćmi zgromadzonymi blisko i powieścią znajdującą inne życie w rozmowie.

I być może tym właśnie zawsze były salony i tertúlie.

Pomieszczeniami, w których coś się w nas zaczyna.

Nowy Salon Czerwonego Jedwabiu planowany jest na jesień w Portugalii.
Aby zgłosić swoje zainteresowanie przyszłymi spotkaniami z historią, sztuką i rozmową, odwiedź www.theredsilkdress.com.