Podróż jednym z tych wspaniałych brytyjskich lewiatanów może z łatwością stać się lekcją prędkości, komfortu i godności. Nauczyło mnie to, że współczesna motoryzacja stała się tak fundamentalnie wadliwa, ponieważ Silver Spirit to nie tyle samochód, co mobilny salon. Jest ogromny, uroczysty i wystawny, ale w bardzo przyjemny sposób.
Wejście do Silver Spirit
Do Silver Spirit się nie wsiada, jest się praktycznie wpuszczanym. Drzwi otwierają się z ciężarem skarbca bankowego i zamykają się z hukiem, który zwykle kojarzy się z więzieniem. Jednak w środku skóra Connolly pachnie jak w klubie dla dżentelmenów, w którym obowiązuje zakaz wstępu dla osób poniżej 50 roku życia, a fornir orzechowy jest gruby, elegancki i ciężki. Przekręć kluczyk, a potężne 6,75-litrowe V8 samo się uruchomi. Nie ma ryku, tylko wyraźna sugestia, że cały Półwysep Iberyjski wkrótce stanie się o wiele mniejszy.
Wczesne opuszczenie Lizbony, gdy miasto wciąż przeciera oczy ze snu, jest niezbędne. Silver Spirit bardzo dobrze radzi sobie z porankami. Hydropneumatyczne zawieszenie ślizga się po torach tramwajowych i kostce brukowej, jakby nawierzchnia drogi została wyprasowana przez noc. Nowoczesne samochody huczą, dudnią i trzęsą się, podczas gdy Royce po prostu "jedzie".
Na A6, jadąc na wschód w kierunku Elvas i granicy z Hiszpanią, wydarzyło się coś ciekawego. Przestałem się wszystkim przejmować. Ograniczenia prędkości, terminy, e-maile, opinie ludzi, którzy uważają, że mój Rolls-Royce jest wulgarny - wszystko to po prostu rozpłynęło się w moim okazałym skandynawskim skórzanym kokonie. Przy 120 km/h Silver Spirit czuje się, jakby dopiero pracował na biegu jałowym, a przy 140 jest lekko rozbawiony. Nie ma żadnej motywacji, aby jechać szybciej, ponieważ cały sens tego wszystkiego to czysta bezwysiłkowość.
Portugalia rozwija się łagodnie. Drzewa korkowe dryfują obok jak tło. Samochód nie tyle steruje, co sugeruje kierunek. Prowadzisz go dwoma palcami na kierownicy wielkości tacki do pizzy, a Spirit grzecznie się podporządkowuje. Przejazd do Hiszpanii jest dziwnie wyciszony. Żadnych dramatów. Żadnych punktów kontrolnych. Tylko subtelna zmiana tekstury drogi i nagłe pojawienie się bardziej agresywnego oznakowania. Hiszpania, jako kraj, lubi być znana. Portugalia jest szczęśliwsza, pozwalając ci odkrywać rzeczy dla siebie. Royce, naturalnie, opowiada się po stronie portugalskiego sposobu robienia rzeczy.
Samochód na długie dystanse
Jednak to właśnie na hiszpańskich autostradach Silver Spirit sprawdza się najlepiej. To samochód zbudowany z myślą o długich dystansach, prostych liniach i całkowitym braku pośpiechu. Siedzisz wysoko, spoglądając w dół maski na Ducha Ekstazy, który wskazuje drogę ze spokojną pewnością kogoś, kto robi to jeszcze zanim się urodziłem. Nie trzepocze ani nie drży przy prędkości, po prostu wskazuje przyszły kierunek.
Wyprzedzanie odbywa się bez żadnego zamieszania. Po naciśnięciu pedału gazu nos unosi się nieznacznie, gdy V8 wytwarza moment obrotowy na skalę przemysłową. Nie moc, ale moment obrotowy. "Moc" jest dla nastolatków i działów marketingu. Moment obrotowy porusza kontynenty. Wewnątrz panuje jednak biblijna cisza. Nowoczesne samochody twierdzą, że są wyrafinowane, ale nadal emitują hałas silnika przez głośniki jak dziwna forma karaoke, podczas gdy Rolls-Royce nie musi udawać. Zamiast tego izoluje swoich pasażerów od świata zewnętrznego, który, szczerze mówiąc, na to zasługuje.
Kredyty: Wikipedia;
Gdzieś w pobliżu Badajoz zdałem sobie sprawę z czegoś jeszcze. Nie byłem w najmniejszym stopniu zmęczony. W każdym innym samochodzie po czterech godzinach przesuwałbym się, rozciągał i bawił funkcją podparcia lędźwiowego. W Spirit czułem się, jakbym był niesiony, a nie prowadzony. Fotele nie tylko utrzymują pasażerów, ale także zapewniają im wysublimowany komfort.
Surrealistyczne postoje na tankowanie
Postoje na tankowanie są surrealistyczne. Ludzie podchodzą ostrożnie. Mężczyzna w hatchbacku z silnikiem diesla mówi mi, że jego wujek miał kiedyś taki samochód. Szeroko otwarte dziecko pyta, czy to "samochód królowej". Kiwam tylko głową, ponieważ wyjaśnianie niuansów może wyglądać nieco dziwnie. Po powrocie na drogę krajobraz się zaostrza. Hiszpania staje się bardziej asertywna, gdy kieruję się w stronę Madrytu. Ruch się zagęszcza, jazda się zaostrza i nagle dzielę asfalt z Audi prowadzonymi przez mężczyzn, którzy uważają, że kierunkowskazy są oznaką słabości.
Przez cały czas stary Royce pozostaje władczy. Nie reaguje, nie chwieje się, po prostu zajmuje swoją własną przestrzeń, a wszystko inne działa wokół niego. Zbliżając się do Madrytu, Silver Spirit czuje się niemal wyzywająco. To miasto ma obsesję na punkcie tempa i celowości, a jednak przyjeżdżam tu czymś, co traktuje pośpiech jako wadę charakteru. Skrzynia biegów łagodnie przełącza przełożenia, silnik pomrukuje, a zawieszenie pochłania wyboje, które skłoniłyby współczesne SUV-y do zgłaszania roszczeń ubezpieczeniowych. Zanim wjechałem do miasta, zrozumiałem już coś całkiem głębokiego. Podróż miała o wiele większe znaczenie niż cel podróży.
Jazda jako oświadczenie
W Rolls-Royce Silver Spirit podróż z Lizbony do Madrytu nie jest przejażdżką, to rodzaj oświadczenia. Odrzucenie pośpiechu, przypomnienie, że komfort, cisza i wdzięk miały i nadal mają znaczenie. Jasne, nowoczesne samochody są szybsze, ostrzejsze i o wiele bardziej wydajne. Ale wiele z nich jest również męczących. Silver Spirit nie dba o czasy okrążeń, ekrany dotykowe ani o to, czy telefon jest podłączony. Zakłada, że masz życie poza deską rozdzielczą.
Po przejechaniu 625 kilometrów i zatrzymaniu się w stolicy Hiszpanii bez cienia zmęczenia czy irytacji, byłem zmuszony skonfrontować się z niewygodną prawdą.
Tak naprawdę nie ulepszyliśmy samochodów.
Po prostu zapomnieliśmy, jak sprawić, by podróże były wyjątkowe. Silver Spirit okazał się idealnym antidotum, absolutną antytezą tego rodzaju nowoczesności. I to mi właśnie odpowiadało.






